Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wierchoł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wierchoł. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 września 2011

Czemu czytam i dlaczego nie mogę pisać.

  Wierchoł pamięta taką scenę:  miał 4 lata i płynnie czytał – Mamełe pomagała starszemu Bracholkowi Wierchoła z nauką, dzięki czemu nauczył się wielu rzeczy wcześniej niż mu to było potrzebne, przez co później mógł się skutecznie zanudzać na śmierć (rzecz jasna tylko przez jakiś czas) – uwielbiał siadywać na usypanej na podłodze stercie książeczek z serii z wiewiórką i tej z „Poczytaj mi mamo”, wyciągać  spod dupska kolejne książki i godzinami czytać.

Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz – albo czy jestem na gwarancji.


  Z łóżkiem bywa tak, że może być wygodne i duże, pościel w nim może być czysta, pachnąca i miękka, a mimo to ciągle coś uwiera, gniecie, przeszkadza, ogólnie robią się ciciki na mózgu i spać się nie da. Bywa też tak, że uwali się człowiek na madejowym łożu i śpi jak dziecko.


  Życie Wierchoła to pasmo gniecenia w wygodnym łóżku zamieniane na barłóg i odwrotnie, bo już tak z nim jest, że często chce dokładnie nie tego, co akurat ma. Zastanawia się na ile jest uwarunkowany genetycznie, ulegający wpływom i namowom, miejscom, w których bywa, ludziom, których spotyka, a na ile jego wybory są autentycznie jego. Czasem da (albo dostanie) coś dobrego, czasem nie. Konstrukcja Wierchoła zakłada zapewne możliwą ilość zastosowań, rozszerzeń, dodatków i gadżetów, jak również koniecznej wymiany części, uaktualniania oprogramowania i koniecznych napraw, i należy mieć nadzieję, że z odpowiednią instrukcją dalsze użytkowanie będzie bezawaryjne i przyjemne, pełne zaskakujących zwrotów akcji i fantastycznych stworzeń.

Po pierwsze...


  Wierchoł był zawsze, ale nie zawsze nosił takie imię. Nadszedł dzień, w którym został ochrzczony i dobrze się poczuł nazwany i określony. Cudownie, że istnieje jedno słowo, które pasuje właśnie do jego istoty. Wiadomo, nazwa jest ważna, bo może się zdarzyć jak w myśleniu magicznym: „co nie nazwane, to nie istnieje”.

 Wierchoł dotąd namiętnie czytał i to słowo drukowane. Często pisał, ale to miało związek wyłącznie z nauką i pracą. Tyle już napisano, że raczej nie przypuszczał, że sam też miałby ochotę coś napisać, ale w końcu nie jest krową, to i zmienił zdanie.

  Nie wiadomym jest o czym będzie pisał, pewnie o tym i owym, a najpewniej o tym co zna, czyli o tym co robi a czego mu się robić nie chce, o tym co lubi a czego nie, co myśli, albo jak jest bezmyślny, pewnie też o tym co go wkurza a co cieszy, o tych co go inspirują i fascynują, i o tych, którzy są z nim albo przeciw niemu. Wiele miejsca poświęci córci zwanej Fasolą,  mężczyźnie, który spowodował miłosny zapał na dwie komory i dwa przedsionki zwanemu Toluś, Mamełe, Tatełe, Bracholkowi i innym pokrewnym i przyjaznym duszom.