Wszystkim życzę najmocniej Świąt zmysłowych: smakowych, pachnących, oko pięknem nęcących, słodkich, korzennych i wytrawnych.
Żeby Wam ciepło było i przytulnie, miłośnie, rodzinnie i przyjacielsko.
Niech Wam będzie radośnie i wesoło.
Zwolnijcie, odpocznijcie, odetchnijcie, bawcie się.
A tu psia przyjaźń - codzienna, nie tylko od święta.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 24 grudnia 2012
wtorek, 6 marca 2012
Każdy kij ma dwa końce, chyba że to proca. Nowa postać - Patyk.
"Mamo chciałam ci coś powiedzieć."
Ilekroć słyszę te słowa z ust Fasoli tylekroć lekko cierpnie mi skóra, bo zwykle oznacza to albo złe wieści, albo próbę wymuszenia zgody na szalone pomysły.
"Zauważyłaś pewnie zmianę w moim zachowaniu."
I tu ziściły się moje podejrzenia.
"Dobra, mów jak ma na imię."
"Skąd wiesz?! ... Patryk"
"Co, znowu!"
Poprzedni chłopak Fasoli nosił to samo imię. Obecny Patryk natychmiast został dla mnie Patykiem, co oczywiście nie jest za grosz oryginalne, ale tak się przyczepiło i już. Szczerze powiedziawszy i tak ma chłopak szczęście, bo poprzedni - dla moich potrzeb - nazywany był "Kurzym Sromem", co zdarzyło mi się nawet wypowiedzieć głośno przy Fasoli, a co ona wielkodusznie mi wybaczyła i z czego, po rozstaniu, może się spokojnie naśmiewać.
"Chciałam, żebyś go poznała i dlatego zaprosiłam go na sobotę."
sobota, 18 lutego 2012
Pragnienia, obawy i trudne decyzje.
Widoczna na zdjęciu poniżej Fasola, w co wierzyć mi się nie chce, pewnie
jak każdemu z rodziców w takich razach, w sierpniu tego roku skończy
lat 18. Dostanie toto dowód osobisty, w świetle prawa będzie
pełnoletnia, rzekomo dorosła, sama o sobie stanowiąca i sama za siebie
odpowiedzialna.
Trochę już w tej głowie ma, rozsądek kiełkujący, a reszta placu pusta i wiatr po nim hula. Czasem dochodzi do sztormów, wszystko wokół rozpieprzone i trudno to potem posprzątać i odbudować, ale bywa też flauta, albo ożywcza bryza.
Dużo w niej wiary, nadziei na rzeczy piękne, niesamowite, romantyczne, porywające. Ma też sporą dozę niezbędnego wariactwa i ciekawości. To dobrze, tak być powinno.
Raczej nie wszystko jest takie, jakim się jej dziś może wydawać - nie szkodzi. O tym co jakie jest będzie miała czas przekonać się w przeciągu życia i z każdym kolejnym doświadczeniem. Być może to, co ją dziś przestrasza okaże się łatwe i przyjemne, a co dziś jest takie straci na wartości. Mam nadzieję, że pomogłam się jej uzbroić na tyle, że trudne rzeczy nie odbiorą jej radości, pasji i chęci do działania czy to z prądem, czy pod prąd, a piękne dodadzą jej skrzydeł.
Trochę już w tej głowie ma, rozsądek kiełkujący, a reszta placu pusta i wiatr po nim hula. Czasem dochodzi do sztormów, wszystko wokół rozpieprzone i trudno to potem posprzątać i odbudować, ale bywa też flauta, albo ożywcza bryza.
Dużo w niej wiary, nadziei na rzeczy piękne, niesamowite, romantyczne, porywające. Ma też sporą dozę niezbędnego wariactwa i ciekawości. To dobrze, tak być powinno.
Raczej nie wszystko jest takie, jakim się jej dziś może wydawać - nie szkodzi. O tym co jakie jest będzie miała czas przekonać się w przeciągu życia i z każdym kolejnym doświadczeniem. Być może to, co ją dziś przestrasza okaże się łatwe i przyjemne, a co dziś jest takie straci na wartości. Mam nadzieję, że pomogłam się jej uzbroić na tyle, że trudne rzeczy nie odbiorą jej radości, pasji i chęci do działania czy to z prądem, czy pod prąd, a piękne dodadzą jej skrzydeł.
wtorek, 7 lutego 2012
Bluzg.
Koleżanka z pracy wyjechała na wypoczynek do Zakopanego, z mężem, dwoma synkami i znajomymi. Po powrocie opowiada jak tam było, co się działo i robiło, i jedna rzecz w tym opowiadaniu zatrzymała mnie na dłużej. Miejsce kwaterowania odwiedzane wielokrotnie, zaprzyjaźniona gospodyni, przyjemny pensjonacik prowadzony przez miejscową energiczną i zażywną góralkę.
Znajoma opowiada, że jej dziesięcioletni synek zadał jej pytanie: "Co ta pani (właścicielka pensjonatu) ciągle powtarza za słowo ku ... coś i ku ... coś?".
Szczerze nie wierzyłam prawie, że można w dzisiejszych czasach uchronić dziecko (przez tyle lat) od usłyszenia i poznania celu użycia i znaczenia słowa kurwa, tudzież wielu innych przekleństw.
To miała mamusia problem - jak to dziecku wyjaśnić, żeby mu nie utrwalić i nie wbić do głowy, bo jak tłumaczenie wstydliwe, niejasne i pokrętne, to dzieciak natychmiast wyczuwa, że coś jest na rzeczy i tym mocniej przykleja się do tematu.
Ale czemu mnie to tak zajęło? Wyjaśniam.
Znajoma opowiada, że jej dziesięcioletni synek zadał jej pytanie: "Co ta pani (właścicielka pensjonatu) ciągle powtarza za słowo ku ... coś i ku ... coś?".
Szczerze nie wierzyłam prawie, że można w dzisiejszych czasach uchronić dziecko (przez tyle lat) od usłyszenia i poznania celu użycia i znaczenia słowa kurwa, tudzież wielu innych przekleństw.
To miała mamusia problem - jak to dziecku wyjaśnić, żeby mu nie utrwalić i nie wbić do głowy, bo jak tłumaczenie wstydliwe, niejasne i pokrętne, to dzieciak natychmiast wyczuwa, że coś jest na rzeczy i tym mocniej przykleja się do tematu.
Ale czemu mnie to tak zajęło? Wyjaśniam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
